O MNIE

Wastowski Andrzej

Żyję i jestem. Zawsze trudno pisać o sobie, to podobno jakaś blokada w psychice człowieka, nie chcemy napisać źle, a pochwalić się czymś też nie wypada... Jednak po to właśnie powstała ta strona, więc muszę się przełamać...

Jak normalna większość ludzi, uczyłem się, studiowałem, a teraz pracuję - w firmie IMEDIA (Agencji Reklamowo - Prasowo - Projektowo - Programistycznej uf...). Żeby było jeszcze ciekawiej - jestem współwłaścicielem tej specyficznej firmy, jednak to nie znaczy, że siedzę na „dyrektorskim stołku” i nic nie robię. Moje główne zajęcia (poza ogólnie pojętym zarządzaniem) to: spotkania z klientami, nadzorowanie projektow informatycznych i zespołu progamistycznego, projektowanie grafik na potrzeby internetowe (przykład - ta strona, KCI Kutno, Mini Cena i dziesiątki innych). Dodatkowo programuję w... w zasadzie we wszystkich językach (jak mi zapłacą), ale najczęściej (i najbardziej lubię) programowanko w C++, C#. Dawniej był to Turob Pascal ze wstawkami w ASM. Trochę mniej w Java Skrypt no i w pracy na co dzień, bez ustanku, drążę kod w PHP, HTML, CSS. Nowoczesne programy i witryny internetowe W3C oczywiście nie mogą się obejść bez baz danych, więc całkiem nieźle radzę sobie w MySQL, MSSQL, PostgreSQL i pochodnych... No i pisze do Magazynu KCI felietony.. o wszystkim i niczym :) Jednak zacznijmy od samego początku...

Moja pierwsza „poważna” praca, to składacz/serwisant PC w jednej z największych firm komputerowych w Kutnie. (nazwę pominę, żeby nie było kryptoreklamy – moje aktualne motto brzmi: - Chcesz się zareklamować? Idź do KCI! :D Jednak wracając do mojej pierwszej pracy – gdy jako dzieciak usiadłem pierwszy raz przy komputerze, zrozumiałem że chcę je składać, budować, naprawiać... Jednym zdaniem - "Totalnie mnie zafascynowały!, a że miałem w sobie wiele zapału, (i okazało się że jestem w tym niezły), więc kilka lat później udało mi się załapać wymarzoną pracę. Jednak w trakcie tej pracy szybko zrozumiałem, że składać i naprawiać PC'ty może małpa i tak naprawdę to jest to strasznie nudne zajęcie. Złożyć jeden komputer, drugi, dziesiąty... Naprawa - ogranicza się do szukania wadliwego elementu, wymiany go na nowy, reinstalacji systemu, sterowników, oprogramowania, oraz ogólnej konfiguracji kompa. Czynności które wykuwa się na blachę tak że można to robić z zamkniętymi oczami. Po setnym razie ginie cała atrakcyjność pracy serwisanta, wtedy właśnie odkryłem, że w komputerach najciekawsze jest ich programowanie! Pisanie własnych programów! *(czyli to co robię aktualnie u siebie w pracy - nie mylić programowania z instalowaniem różnych programów :D ) Więc postanowiłem znaleźć coś ciekawszego - ukierunkowanego bardziej na programowanie.

Po mniej więcej roku dałem więc dyla z firmy komputerowej, i rozpocząłem krótki epizod z firmą MAWART (której byłem współwłaścicielem) jednak na szczegóły tej działalności spuszczę zasłonę milczenia... Mogę o tym najwyżej opowiadać bliskim znajomym przy browarze, zawsze jest wtedy kupa śmiechu :D.

Następnie blisko dwa lata siedziałem na stołku administratora sieci w telewizji kablowej - do moich zadań należała obsługa techniczna abonentów, dodawanie nowych userów do sieci, balansowanie obciążeniem łącz, konfigurowanie routerów, UBR'ów, CMTS'ów, dostrajanie wzmacniaczy i modemów kablowych (DOCSIS) oraz.. fajniejsze - wyłapywanie kombinatorów i ciągła zabawa z zabezpieczeniami serwerów Linuxowych. Żeby było jeszcze ciekawiej - miałem w tej pracy okazję liznąć trochę programowania sieciowego pod Windą i Linuxem, z czego byłem wtedy bardzo dumny :) i co mnie niezwykle uszczęśliwiało! (teraz zresztą też mnie uszczęśliwia :D). Po za tym poznałem w tym czasie mase ciekawych i bardzo zdolnych ludzi. (Szczególne pozdrowienia dla Darka! Tak czy inaczej - nie ma co ściemniać - praca admina jest bardzo fajna, prosta i przyjemna - jak się człowiek trochę zna na tym wszystkim - to jest to prawie tak proste, jak machanie łopatą. Gdy wszystko działa, to można obserwować przez 8 godzin postęp cienia na ścianie, jak się coś psuje... to przydałyby się jeszcze 4 ręce, i pojawiają się niesamowite łamigłówki. Można powiedzieć że w rękach admina leżą nastroje kilku tysięcy osób (dziwnie to brzmi? - więc pomyśl) - Jak admin coś skopie, to kilka tysięcy ludzi się wkurza bo im internet nie działa, coś naprawisz lub poprawisz, kilka tys ludzi jest szczęśliwych - czujesz się momentami jak bóg :D (którego moim zdaniem nie ma - ale to już inna bajka). Jednak po dwóch latach znów zrozumiałem, że chcę od życia czegoś więcej... (głównie kasy - admin w 50tys mieście nie zarabia tak dużo jak by chciał i jak by wypadało z jego wiedzą ;) ) W międzyczasie (lubię to słowo - na końcu wytłumaczę dlaczego) rozwijałem projekt KCI - czyli Kutnowskie Centrum Informacyjne - lokalną witrynę internetową. Gdy KCI zaczęło zarabiać.... postanowiłem opuścić wygodny stołek admina i przejść całkowicie na swoje. Tym razem jednak sprawę dogłębnie przemyślałem, i nie działałem już tak spontanicznie jak przy firmie o której nie chcę wspominać :)

Czy to była dobra decyzja? Czas pokaże (wysokość emerytury / stan konta za 30 lat) Na razie jednak nie narzekam, i bardzo lubię to co robię. (Chyba trochę dorosłem i spoważniałem - bo przez ostatnie 7 lat nie szukam nowej pracy i nic a nic nie znudziłem się aktualną) Pewnie dlatego, że nie ma w niej rutyny, ciągle dzieje się coś nowego. Czyli jednym którkim zdaniem - Żyć nie umierać! ;)

Jednak warto zauważyć - że nie samą pracą człowiek żyje! Przecież trzeba również konsumować... więc w dłuższe weekendy i urlopy preferuję raczej aktywny tryb życia. Lato - jachting lub łażenie po górach / lasach, sporadycznie jazda konna. Jeśli idzie o wycieczki turystyczne, to im trudniejszy teren na wyprawę i dziksze leśne ostępy tym lepiej. Jeśli już jestem na jakiejś wycieczce, to zawsze towarzyszy mi aparat. Robię masę zdjęć (to następne hobby - łażenie dla samego łażenia było by nudne, fotki które spłodziłem na różnych wyprawach można obejrzeć na podstronie FOTOGRAFIA) W zimę jeżdżę na snowboardzie. A wiosną i jesienią? Gdy deszcz leje, i wyprawy piesze przestają sprawiać przyjemność, bawię się programowaniem i grafiką. Właśnie ta strona powstała w jeden taki jesienny wieczór, gdy na dworze było tak paskudnie, że nawet mi się wyjść ze znajomymi na browar nie chciało...

Na podsumowanie dodam jeszcze, że nie jestem jakimś szaleńcem komputerowym (chociaż niektórzy tak uważają – i z tego co napisałem wyżej można tak wywnioskować), nie jestem również pracoholikiem itd... spędzającym cały czas w pracy. Ani też jakimś świrem z ADHD który w każdej możliwej chwili gania na jakieś karkołomne wyprawy. W tygodniu - wieczorami po prostu lubię posiedzieć w domu, przykryć kocem i pogrążyć w lekturze dobrej książki, w takich chwilach w tle leci nastrojowa muzyka. To jeden z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu, gdy nic pilnego mnie nie goni i mam czas tylko i wyłącznie dla siebie. Takie chwile nazywam "międzyczasem" czyli czasem między innymi sprawami... który jest tylko dla mnie. :)